Design a site like this with WordPress.com
Rozpocznij

Błękitna stacja

Marek Jackowski śpiewał minimalistycznie, że „oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba”. Fakt, ale ludzka wyobraźnia i talent powołały do życia wiele zjawisk w nazwach których barwa niezmąconego chmurami firmamentu figuruje:

  • „Błękitna rapsodia” – utwór George’a Gershwina,
  • „Błękitny chłopiec” – obraz Thomasa Gainsborougha,
  • „Błękitna armia” – polskie oddziały generała Józefa Hallera ubrane we francuskie mundury z I WŚ,
  • „Błękitny wieżowiec” – warszawski biurowiec przy Placu Bankowym, na którego szczycie umieszczono antenę nadawczą, a na 24. piętrze mieściła się pierwsza siedziba radia WAWa, które nazywane było z tego powodu „Błękitną stacją”, bądź „Błękitnym sterowcem”.

1 lutego 1925 roku nadano w Warszawie pierwszą audycję radiową w Polsce. Dokładnie 67 lat później o godzinie 6. rano w warszawski eter popłynęły przesterowane akordy protest songu Neila Younga „Rockin’ In The Free World” i wersy:

There’s colors on the street

Red, white and blue

które w proroczy sposób zapowiadały barwy logo „Błękitnej stacji”.

Taki był początek klasycznie rockowego radia WAWa (nie licząc pirackiego falstartu z listopada poprzedniego roku), nadającego początkowo na częstotliwości 69,8 i 91,0, później 69,8 i 89.8 FM, które to padały z anteny z nieodłącznym hasłem „only rock and roll”.

Pomysłodawcą i pierwszym prezesem rozgłośni był Wojciech Reszczyński. Miał już wtedy kilkunastoletnie doświadczenie pracy dziennikarskiej w państwowym Polskim Radiu i polityczne plecy (brał czynny udział w pierwszej kampanii prezydenckiej Lecha Wałęsy). Ta kombinacja znajomości na styku władzy i mediów dała szansę na uzyskanie koncesji na prowadzenie prywatnej rozgłośni o lokalnym zasięgu – Warszawa plus okolice.

O stricte rockowym charakterze WAWy zadecydowały przede wszystkim trzy czynniki: osobiste doświadczenie Reszczyńskiego podczas pobytu pod koniec lat 80. w USA, gdzie modne były rozgłośnie o profilu „classic rock” grające gitarowe szlagiery, zatrudnienie jako prowadzących audycję i układających playlistę muzyków rodzimej sceny spod znaku szeroko rozumianego rockandrolla – Adam Romanowski (Aya RL), Ryszard Wojciul (Sztywny Pal Azji) Kuba Jabłoński (Kazik Na Żywo, później Lady Pank), Paweł Sulik (Kinsky), Jarosław Szczudłowski (Peter Johnsonn) oraz przypadająca na ten czas ogromna popularność jazgotliwych dźwięków starych wyjadaczy (Metallica, Guns ‚n Roses) jak i młodych wilków ze Seattle (Nirvana et consortes).

Nadreprezentacja braci muzycznej zaowocowała nawet założeniem zespołu zakładowego pt. „WAWa Band”, który dał koncert z okazji 5. rocznicy powstania „Błękitnej stacji” oraz wspominkowy występ piętnaście lat później.

Żeby stworzyć całkiem nowe radio w kontrze do państwowych nadawców, Reszczyński zbudował zespół radiowców-naturszczyków, werbując wśród studentów warszawskich uczelni bardzo ciekawe persony – przeważali adepci dziennikarstwa, ale byli również magistrowie in spe aktorstwa, filozofii, czy po prostu entuzjastów muzyki rockowej (Tomasz Chełchowski, Tomasz Wojciechowski). Ówczesna WAWa stawiała nie tylko na warstwę muzyczną, prowadziła własny dział dziennikarsko-reporterski, sportowy, publicystyczny, kulturalny. Publicystyka była zgodnie z poglądami prezesa konserwatywno-prawicowa i manifestowała się w postaci cyklicznych felietonów pt. „Jaka głowa, taka mowa”, których wybór został nawet wydany w formie książkowej.

Książka „Jaka głowa taka mowa. Felietony Radia WAWa”, wydawnictwo Von Borowiecky 1997

Oczywiście, mimo takiego światopoglądowego sformatowania, w autorskich audycjach panował szeroko zakrojony pluralizm – na porządku dziennym funkcjonowały obok siebie dystyngowana pogawędka o sporcie Grzegorza Bendy z Bohdanem Tomaszewskim („Rozmowy z Oldboyem”), skrajnie niepoprawny politycznie kabaret radiowy redaktora Zdzisława Walenia i komentatora Henryka Anatola Rzeżuchy („Ściśle fajne”), przegląd podziemia ekstremalnego metalu prowadzony przez Paulusa von Kinsky’ego („Trash punk”), bardzo kulturalny konkurs popularnonaukowy Olgi Branieckiej („Konkurs szarych komórek”), amerykańska zakręcona lista przebojów Roberta Kilena („Z-Rock 50”) plus kącik gier komputerowych i fantastyki, a nawet wróżka.

To całe panoptikum było otulone piękną rockową nutą, gdzie walijska papużka świergotała o Napoleonie, Ameryka galopowała na bezimiennym rumaku, głos i gitara wolnorękiego Eryka unisono wzdychały do Layli, betonowa blondynka powtarzała za gościem w słynnym błękitnym prochowcu, że „wszyscy to wiedzą”, policyjne żądło fedrowało wraz z górnikami, szaleństwo podrygiwało w luźnych spodniach, honorowy obywatel Gdańska śpiewał o matce, jeden z Nich zapraszał na księżycową potańcówkę, teatr marzeń rozkminiał przez 23 minuty następstwo pór roku, dając tym samym wytchnienie dla prowadzącego nocny dyżur radiowca.

Jednocześnie elementarne kanony rocka były zachowane, czyli po schodach do nieba sunął ołowiany sterowiec, dym o barwie głębokiej purpury unosił się nad wodą, dickensowska postać ukazywała się w lipcowy poranek, przez otwarte na oścież drzwi wdzierali się jeźdźcy burzy, punkowe zderzenie zadawało wciąż retoryczne pytania, królowa nuciła stadionową kołysankę, król karmazynowy układał epitafium, a nastrojowy blues drzemał nocami w jasnej satynowej pościeli, więc słuchacze radia WAWa mogli poczuć się jak szczęśliwcy, którzy odnaleźli garniec złota na końcu tęczy i zakrzyknąć razem ze skrzatem (w tym wypadku Ronniem Jamesem Dio): „Long Live Rock and Roll!”

Dla ułatwienia – objaśnienia powyższych klasycznie rockowych szarad można znaleźć na końcu wpisu.

Niektóre utwory nierozerwalnie łączyły się z daną audycją bądź DJem:

  • „Poranna wiadomość” Republika > „Rockowa trzynastka” (prowadzący Grzegorz Benda i Andrzej Śródka)
  • „Crosstown Traffic” Jimi Hendrix > „Wykop” (pr. Grzegorz Traczewski)
  • „Europa” Carlos Santana > „Sekretny dziennik mola książkowego” (pr. Olga Braniecka)
  • „This Love” Pantera > „Kilen zone” (pr. Robert Kilen)
  • „Russians” Sting/ „Whatever I May Roam” Metallica > „Wiadomości rockowe” (pr. Marcin Perchuć)
  • „Tak mi źle, tak mi szaro” Niebiesko-Czarni > „Ściśle fajne” (pr. Wojciech Michiewicz i Jan Trzciński)
  • „Horizons” Genesis > „Kamienie” (pr. Tomasz Wojciechowski)
  • „Pink Panther” Henry Mancini > „Rockowa trzynastka” (pr. Grzegorz Benda i Andrzej Śródka)
  • „Transmission” Joy Division > Paulus von Kinsky
  • „Persephone” Wishbone Ash > Tomasz Wojciechowski
  • „Mama, I’m Coming Home” Ozzy Osbourne > Marcin Perchuć
  • „Symptom of the Universe” Black Sabbath > Jarosław Szczudłowski

Można dorzuć jeszcze garść utworów, które służyły jako tło dla radiowców do zagadywania:

  • „Jessica” The Allman Brothers Band
  • „Cavalcado” Ryszard Sygitowicz
  • „Leave That Thing Alone” Rush
  • „Summer Song” Joe Satriani

Za sterami „Błękitnego sterowca” zasiadali oczywiście nie tylko mężczyźni, oprócz wspomnianej już Olgi Branieckiej, pilotkami były Monika Tarka, Magda Gacyk, Joanna Ćmikiewicz, w późniejszym czasie dołączyły do zespołu m.in. Monika Król i „Alex” (Aleksandra Kaczkowska).

Władzom radia udało się znaleźć zagranicznych udziałowców, którzy wyłożyli pieniądze potrzebne na rozwój oraz pozyskać solidnych sponsorów, których nazwy wzbogaciły tytuły kilku audycji – „Coca Cola is the music” / „Coca Cola on the rocks” (pr. Piotr Zbroziński), „Big Star Party Show” (pr. Joanna Ćmikiewicz, Jarosław Budnik, Marcin Perchuć).

W międzyczasie nastąpiła przeprowadzka studia z 24. piętra „Błękitnego wieżowca” do nowej siedziby przy ulicy Nowolipki 9b. Lewe skrzydło socrealistycznego budynku z 1947 roku zajęło Radio WAWa i od razu to miejsce stało się mekką „WAWasłuchaczy”, którzy przychodzili tam odbierać nagrody, byli zapraszani towarzysko na sofę bądź na balkon wsparty o kolumnadę albo oficjalnie do studia. „Błękitna stacja” była prawdziwie interaktywnym medium, otwartym na inicjatywy słuchaczy – WAWamaniacy dzwonili, pisali listy, wysyłali pocztówki do radia, skłaniali radiowców do naginania playlisty nie tylko podczas „Koncertu zrzeczeń” i często sami gościli na antenie.

Warszawa, ulica Nowolipki 9B. Dawna siedziba Radia WAWa.

I tak to trwało do października 1997 roku, kiedy to dobre wiadomości (możliwość rozszerzenia nadawania na kolejne polskie miasta) mieszały się z tymi najgorszymi (radykalna zmiana formatu i ramówki). Muzyka w Wawie od tego momentu miała być łatwa, prosta i „bezpieczna” jak to powtarzali „specjaliści od śpiewu i mas” – na początku rewolucji był pop i soft rock, następnie „mix przebojów” i „tylko polska muzyka”, żeby na końcu pierwsze w Polsce rockowe radio stało się areną dla krajowych mistrzostw w rzucie dyskiem (w skrócie „disco polo”). Z anteny znikały rockowe głosy i audycje, ściana płyt kompaktowych odeszła do lamusa, zapanowały sztywne playlisty, a „Błękitny sterowiec” wyruszył w długi trwający 24 lata ikarowy lot, spadając w coraz niższe kręgi komercji.

Ostatnim klasycznie rockowym akordem radia WAWa była oddolna inicjatywa WAWasłuchaczek i WAWasłuchaczy polegającą na zorganizowaniu symbolicznego „pogrzebu” ich ukochanej rozgłośni niedługo po zmianie formatu. Pokojowa pikieta przed siedzibą na Nowolipkach była wyrazem sprzeciwu wobec „błękitnej komercji”, jaka zapanowała na radiowej antenie, solidarności z radiowcami, którym taki obrót spraw też był trudny do zaakceptowania oraz żalu za utraconą rockandrollową swobodą formy i treści prezentowanych na częstotliwości 89,8 FM.

Oficjalnie stacja pod nazwą „WAWA” przestała istnieć 30. kwietnia 2021 roku, a nieoficjalnie pożegnał ją Tomasz Łysiak za pośrednictwem mediów społecznościowych, który przepracował w warszawskiej rozgłośni 27 lat.

Niniejszy wpis to próba przywrócenia pamięci o starych, dobrych, rockowych czasach, latach świetności i najwyższych lotów „Błękitnego sterowca”. Niech będzie też skromnym okazaniem szacunku i wdzięczności wszystkim twórcom fenomenu, jakim było Radio WAWa „Classic Rock”. 1. lutego 2022 roku minie równo 30 lat od pierwszej emisji, więc jest to również okazja do świętowania. Choć nostalgia snuje się niczym cień radiowego kota Hertza po Nowolipkach, to w sercach wiernych WAWasłuchaczek i WAWasłuchaczy wciąż dudni jak echo refren:

Keep on rockin’ in the free world!

Na koniec rozwiązanie rockowych kalamburów:

Budgie – „Napoleon Bonapart I & II”, America – „A Horse with No Name”, Derek and the Dominos – „Layla”, Concrete Blonde – „Everybody Knows” (oryginalnie Leonard Cohen), Sting – „We Work the Black Seam”, Madness – „Buggy Trousers”, Danzig – „Mother”, Van Morrison (ex Them) – „Moondance”, Dream Theater – „A Change of Seasons”, Led Zeppelin – „Stairway to Heaven”, Deep Purple – „Smoke on the Water”, Uriah Heep – „July Morning”, The Doors – „Riders on the Storm”, Queen – „We Will Rock You”, King Crimson – „Epitaph”, Moody Blues – „Nights in White Satin”.

Reklama

11 myśli w temacie “Błękitna stacja

  1. Tak było….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękujemy za Twój głos. To miłe, że mimo upływu 25 lat ktoś jeszcze pamięta starą Wawę. Pozdrawiamy WAWasłuchacza 🙂

      Polubienie

  2. Akurat w tamtych latach pracowałem w Warszawie na delegacji, więc chcąc nie chcąc słuchałem Wawy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. A wówczas było czego tam posłuchać 🎸 Pozdrawiamy gorąco 🙂

      Polubienie

  3. Ja różnego rodzaju radio od zawsze lubiłem i tak zostało do dzisiaj. Jakieś 10 lat temu, w epoce największej popularności radyjek internetowych, nawet w jednym czy dwóch takich miejscach się udzielałem i była to naprawdę ciekawa, fajna przygoda 🙂

    Tego pierwszego, rockowego Radia WaWa, jakie tu pięknie opisujesz, nie pamiętam (we wczesnych latach 90-tych byłem dzieckiem i często nie było mnie w kraju). Pamiętam za to trochę dawniejszy RMF i dawniejsze Radio Zet.

    Obecnego Radia WaWa natomiast często słuchamy z Rodzicami w samochodzie, kiedy gdzieś jedziemy.

    Czytając ten post, tak jakoś nasunęły mi się skojarzenia z Tomaszem Beksińskim…

    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki za przywołanie swoich radiowych przygód, przez to łatwiej zrozumieć gorący sentyment do radia, którego de facto nie ma już od 25 lat 🙂
      Pozdrawiamy serdecznie.

      Polubione przez 1 osoba

  4. Ale klimatyczny wpis. Wielki szacun dla wszystkich twórców tego ambitnego projektu. Więcej gitarowej muzy!, 25 latek – szmat czasu. Tak długo w pamięci pozostają tylko „galaktyczne” formaty.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ten wpis był pisany „con amore” i ufam, że taka konwencja najlepiej odda charakter klasycznie rockowej WAWy. Ćwierć wieku to dużo, ale pewne rzeczy zagnieździły się na dobre w genach oraz białkach pamięci i tylko czekały na okazję, żeby ulec ekspresji 🧬

      Polubione przez 3 ludzi

  5. Bardzo dobrze. Podobne u mnie DNA.

    Polubione przez 1 osoba

  6. Co prawda nie słuchałem Wawy, ale przyznam, że miała siedzibę w bardzo ciekawym miejscu. Ten eliptyczny plac miał w założeniu upamiętniać dwukrotne załamanie się przedwojennej ulicy Mylnej, która, jak wiele innych zresztą, po wojnie zniknęła w toku odbudowy Muranowa…

    Polubione przez 2 ludzi

    1. Tak, pamiętam wpis na Pańskim blogu o ulicy Mylnej. Obecnie w tym skrzydle budynku mieści się MONAR. Pozdrawiam serdecznie.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close